el elita
#MMEE – Jingiel główny
*Dobry wieczór, przed mikrofonem Piotr Lenart. Jeśli chcecie się zrelaksować proponuję, pozostańcie ze mną do północy. W tym czasie będzie na Was wpływać kojąco, wybór elektronicznych dźwięków.
#Good evening
*”Jesteś wszystkim, co istnieje; twe myśli, twoje życie, twoje marzenia urzeczywistniają się. Jesteś wszystkim, czym być się zdecydujesz, jesteś tak nieograniczony jak bezkresny wszechświat.” – tak twierdzi Shad Helmstetter. Podoba mi się ten cytat, ale podoba mi się również muzyka, która jest w stanie wprawić człowieka w równie dobry nastrój co te słowa. Dziś takie nagrania.
#el elita
*Wyprawę w ten bezkresny wszechświat elektronicznego dźwięku rozpoczniemy nagraniem Jakuba Kmiecia – Polarisa. Utwór ten to doskonała suita z debiutanckiego krążka artysty, Stan przejściowy, a tytuł jego to Poza mur berliński.
>Poza mur berliński – Polaris (15:38)
Polskie nowości
#Polskie nowości
*EL: W studiu goszczę dziś Marcina Siwca , kompozytora który swoja muzykę podpisuje jako Amee Agaru. Dobry wieczór Marcin.
MS: Witaj el_vis, witam wszystkich słuchaczy Elmanii.
EL: Proszę wyjaśnij co oznacza nazwa, której używasz jako swojego pseudonimu.
MS: Ame agaru to japońskie wyrazy, które oznaczają „koniec deszczu”. Ja tego nie traktuję jak pseudonimu artystycznego, tylko raczej jako szyld dla mojej muzyki. Chciałem w nim ująć ten optymistyczny moment kiedy kończy się deszcz i słońce wyłania się zza chmur i skojarzyć go z moją muzyką.

EL: Dlaczego zainteresowałeś się muzyką, a w szczególności muzyką elektroniczną.
MS: Muzyką interesuje się odkąd sięgam pamięcią ponieważ moi rodzice posłali mnie do podstawowej szkoły muzycznej. Natomiast muzyką elektroniczną zainteresowałem się od momentu usłyszenia pierwszych płyt Jeana Michela Jarra. Stało się to w okresie nauki w LO. Interesowałem się wówczas muzyką rockową. Najważniejszym dla mnie gatunkiem był wtedy tzw. rock progresywny, a więc muzyka takich zespołów jak Marillion, King Crimson czy Yes. Ale w tym okresie poznałem również Jeana Michela Jarra i od tego momentu zacząłem od czasu do czasu słuchać muzyki elektronicznej. Potem poznałem kolejnych twórców takich jak Vangelis, Tangerine Dream, Klausa Schultze i wielu innych i ta muzyka coraz bardziej zaczęła mnie fascynować. Aż nadszedł moment kiedy sam zacząłem taka muzykę tworzyć.
EL: Ci inni twórcy to Twoi idole? Możesz to tak określić? Czego obecnie słuchasz najczęściej?
MS: Słucham bardzo różnej muzyki. Jeśli miałbym wymienić jakiegoś idola to chyba bym postawił na Vangelisa. Ale słucham nie tylko muzyki elektronicznej. Możne nawet więcej innych gatunków , chyba dlatego, że teraz sam ją tworzę.
EL: A co sprawiło, że tworzysz muzykę?
MS: No cóż, potrzeba ekspresji twórczej, że się tak górnolotnie wyrażę.
EL: Wspomniałeś, że wcześniej uczyłeś się formalnie muzyki. Sprawiało Ci to przyjemność, czy trudność?
MS: Różnie z tym było. Na początku to chyba raczej trudność. Po skończeniu podstawówki muzycznej miałem tak dość muzyki, że poszedłem do LO. Ale wtedy właśnie, gdy przez rok odpocząłem od muzyki naprawdę ją pokochałem. Wtedy zresztą miały miejsce moje pierwsze próby kompozytorskie.
EL: A jak to jest, czy nie wydaje Ci się, że te schematy, które są wpajane w szkole muzycznej przeszkadzają później w tworzeniu własnej muzyki?
MS: Hmm, niekoniecznie. Ja u siebie czegoś takiego nie zauważyłem. W szkole muzycznej byłem uczony muzyki klasycznej, nie było oczywiście mowy o muzyce rockowej. Teraz tworzę muzykę elektroniczną, którą można zaliczyć do muzyki rockowej i powiem szczerze, że nie czuję jakichś ograniczeń, czegoś co by hamowało moją twórczość.
EL: A jak powstaje Twoja muzyka? Siadasz do klawiatury z gotowym pomysłem, czy pomysł powstaje dopiero podczas grania?
MS: Najczęściej podczas grania. Wspomniałem o moich pierwszych próbach kompozytorskich – to było tak, że siadałem do pianina i po prostu improwizowałem. Te motywy, które najbardziej mi odpowiadały, najlepiej oddawały to co czuję powtarzały się, aż w końcu przybierały konkretne formy utworów muzycznych. Teraz nadal tworzę w ten sposób. Siadam do instrumentu, włączam jakieś brzmienie i próbuje coś improwizować. Te pomysły zapisuję i czasami leżą one w komputerze bardzo długo.
EL: Dojrzewają.
MS: Tak, właśnie. Aż w końcu przychodzi na nie czas. Biorę się pełną parą za dany utwór i komponuję, powiedzmy 70% tego utworu. Potem znowu musi odleżeć i końcówka – dopieszczenie, mastering … I tak to wygląda.
EL: Narzędziem pracy każdego muzyka jest instrument. Krótko mówiąc naszymi ukochanymi instrumentami są syntezatory. A o jakim instrumencie Ty marzysz?
MS: Krótko mówiąc marze o dobrym instrumencie. Powiem szczerze, że nie mam specjalnych preferencji dotyczących firmy, czy też konkretnego modelu dlatego, że najważniejsze jest to co człowiek może z tym instrumentem zrobić. Z pomocą każdego z tych instrumentów można coś ciekawego stworzyć. Wszystkie wiodące marki, które w tym momencie są na naszym rynku dają możliwości naprawdę ogromne.
EL: A jakie podejście do muzycznego instrumentarium podoba Ci się bardziej: soft-syntezatory, czy może tradycyjne instrumenty z klawiaturą, gałkami, suwakami?
MS: Odpowiem podobnie jak w przypadku Twojego poprzedniego pytania. Jedne i drugie maja swoje zalety. I z jednym i z drugim instrumentarium można sporo zdziałać. Ja teraz przede wszystkim działam na sprzęcie wirtualnym i na nim lepiej się w tym momencie znam.
EL: Marcin, powiedz co Cię przyciąga do muzyki elektronicznej: syntetyczne barwy, nastrój, struktury utworów, a może jeszcze coś innego?
MS: Na pewno barwy, na pewno nastrój, ale jednak odpowiedziałbym troszkę inaczej, że są to gigantyczne, nieograniczone możliwości tego elektronicznego sprzętu , których nie daje żadne inne instrumentarium. Na orkiestrę symfoniczną stworzono już chyba wszystko co można było stworzyć. A instrumenty elektroniczne dają możliwość stworzenia każdego brzmienia jakie człowiek sobie wyobrazi i użycie go w utworze muzycznym. Jak dla mnie to jest ta największa moc muzyki elektronicznej.
EL: Czy mogłybyś wyjaśnić znaczenie tytułów trylogii: Sattwa, Tamas, Rajas?
MS: Sattwa, Tamas, Rajas to terminy zaczerpnięte z filozofii jogi. Są to elementy tworzące całą rzeczywistość. Sattwa to element jasności, dobra, mądrości. Tamas to ciemność i zło, a Rajas oznacza ruch.
EL: Dziękuję za rozmowę.
MS: Również dziękuję.
>Astro Intro – Amee Agaru (3:43)
>Ex Oriente Ambient – Amee Agaru (4:48)
>Slow Mow – Amee Agaru (4:10)
>Sattwa – Amee Agaru (4:56)
>Tamas – Amee Agaru (5:05)
>Rajas – Amee Agaru (6:01)
NIC – nowości, informacje ciekawostki
*Minęła godzina 23. W Radiu Plus słuchacie Magazynu Muzyki Elektronicznej ELMANIA.
#NIC
*2 ostanie płyty Code of life i As the Moon shines Adama Certamena Bownika zostaną wydane w
Holandii przez Quantum Records. Ponadto, w czasopiśmie związanym z tą wytwórnią pojawią się recenzje tychże krążków Adama.
#plum
*Ukazał się nowy, drugi tegoroczny już nr fanzinu Astral Voyager. Podobnie jak poprzednie wydanie tak i to jest w postaci bezpłatnego pisemka elektronicznego. A znajdziecie je pod adresem: astral.voyager.prv.pl. Zaś przeczytacie w nim m.in. o Melotronie, Otarionie, Przemku Wituckim oraz kilka recenzji płyt.
#plum
*W przedniej audycji przypominałem jeden utwór grupy Tangerine Dream z płyty będącej ścieżką dźwiękową do filmu Thief. Jeśli chcielibyście przypomnieć sobie ten obraz, to jutro po 22 będzie można zobaczyć go w TVP 2 i posłuchać obszerniejszych fragmentów muzyki Tangerine Dream.
Urodzeni wśród gwiazd
#Urodzeni wśród gwiazd.
*Najbliższych 30 minut poświęcę płycie nagranej wspólnymi siłami Johna Kerra i Rona Bootsa. Płyta ta to Offshore Islands. Przed Wami otwierający ją utwór Exploration, doskonała 15 minutowa kompozycja, która buduje nastrój dźwiękami od delikatnych, zwiewnych i ulotnych do majestatycznych wręcz monumentalnych. Intensywność dźwięku zmienia się, muzyka narasta skrząc się jakby błyskającymi iskrami w mroku, czy też odblaskiem światła w spadających kroplach deszczu. Exploration – grają John Kerr i Ron Boots.
>Exploration – Kerr & Boots (15:37)
*Kolejnym doskonałym utworem autorstwa Kerra i Bootsa, którego dziś posłuchamy będzie tytułowy Offshore Islands. Podobnie jak poprzednie, nagranie to, jest jakby epicką – dźwiękową opowieścią. Tym razem słuchając, chciało by się zaciągnąć wilgotnym wiatrem, którego zapach niesie nutę słonej wody zmieszanej z eterycznymi olejkami przybrzeżnego lasu… Słońce i fale… Marzenia o upalnym lecie…
>Offshore Islands – Kerr & Boots (8:17)
*Teraz zaś udajmy się na długą wędrówkę wśród drzew. Rozgrzani poprzednim nagraniem na pewno z przyjemnością schronicie się w cieniu rozłożystych konarów. Spokój i wytchnienie to taki nastrój gwarantuje nagranie And Time Stood Still. Jeszcze 7 minut możecie smakować muzykę Johna Kerra i Rona Bootsa.
>And Time Stood Still – Kerr & Boots (7:24)
Muzyka z prądem
#Muzyka z prądem
>Chocolate – Kylie Minogue (5:03)
>The Score – Emerson, Lake & Powell (9:08)
>Verdis Quo – Daft Pank (5:47)
>Small Time Shot Away – Massive Attack (7:57)
*W przyszły poniedziałek kolejne program o nazwie Elmania zabierze nas w podróż po światach odmalowanego barwami elektronicznych instrumentów. Pamiętajcie – poniedziałek kwadrans po 22. Dziś, zaś dobrej nocy mówi już Piotr Lenart.
#MMEE – end
c) Magazyn Muzyki Elektronicznej Elmania (luty 2004 r.)

